Zaloguj

Recenzje

Jesteś tutaj:Gorehound>Filmy>Recenzje>Zmarnowany potencjał ["Noc Oczyszczenia: Czas Wyboru" - recenzja]

Zmarnowany potencjał ["Noc Oczyszczenia: Czas Wyboru" - recenzja]

  • Napisane przez Radosław Dudziak
  • Dział: Recenzje
  • Czytany 597 razy
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Przy dość niewielkim budżecie pierwsza Noc Oczyszczenia sprzedała się dobrze. Nie był to z resztą film zły, nawet przeciwnie. Thriller z nieźle zbudowanym napięciem, trochę przywołujący na myśl Azyl, mający do tego ciekawy pomysł na świat przedstawiony. Mimo swojej absurdalności, idea, że społeczeństwo zgadza się na to, by jedną noc w roku móc bezkarnie plądrować, gwałcić i mordować, jest świetnym punktem wyjścia dla zrobienia horroru lub thrillera.

Jedynka była kameralna i nie pokazywała co dzieje się w całym mieście, a jedynie we względnie bezpiecznej dzielnicy. Rozochoceni sukcesem twórcy postanowili wypełnić ta lukę i Noc Oczyszczenia: Anarchia skupia się na podróży kilku osób przez pogrążone w szaleństwie miasto. Rozwinięto nieco skrzydła, film różnił się od pierwszej części pod niemal każdym względem w tworzeniu klimatu, ale nadal oglądało się go dobrze. Widz miał okazję zobaczyć co działo się poza bogatymi osiedlami, twórcy wpletli też wątek polityczny, który pokazywał, że całe święto Nocy Oczyszczenia ma drugie dno, jeszcze potworniejsze niż to znane społeczeństwu.

Część trzecia podchwytuje ten wątek, rozbudowuje i robi ze spisku elit punkt wyjścia. Będziemy świadkami ucieczki pani senator i jej ochroniarza przed najemnikami wysłanymi przez jej konkurentów o stołek. Pani senator naraziła się głowom państwa, ponieważ chce znieść Noc Oczyszczenia. Jej rodzina padła ofiarą mordercy w to okrutne święto, a ona jest świadoma, że władza wykorzystuje te kilkanaście godzin, aby przeprowadzać czystki w społeczeństwie. Już na samym początku, gdy tylko zawyje syrena symbolizująca początek rzezi, dochodzi do zdrady i tylko szef jej ochrony, bohater poprzedniego filmu, może pomóc jej przetrwać do świtu, tak oto uciekając z willi w głąb miasta zaczynają swoją przygodę.

Poznamy też ludzi z niższych warstw społecznych próbujący im pomóc, oraz zajrzymy za kulisy brudnej polityki elitarnej grupy, chcącej kontrolować społeczeństwo dokonując legalnych morderstw.

Horrorowa wydmuszka

To czego jednak nie zobaczymy (a przynajmniej nie w stopniu w jakim byśmy chcieli) to chaos, szaleństwo i groza, która powinna być odczuwalna na każdym kroku, przy każdym skrzyżowaniu jakie pokonuje para a później grupa protagonistów.

Czuję się trochę oszukany, z resztą, spójrzcie ponownie na zwiastun, on pęka w szwach od makabry i groteski, jaką zafundowali sobie i przygodnym ludziom psychopaci świętujący tą noc. Widzieliście ten trailer? Dobrze, bo to właściwie wszystkie tego typu sceny jakie uświadczycie w filmie. Oczywiście, niektóre trwają dłużej, są rozwinięte, ale nie liczcie zbytnio na to, że czeka was festiwal tortur i mordu. Noc Oczyszczenia: Czas Wyboru jest filmem, który, być może, zainspirowany został nieśmiertelnym klasykiem Warriors (jak nie widzieliście, to tracicie kawał kultowego kina). Bohaterowie przemieszczają się przez miasto unikając grup wrogów, lub konfrontując się z nimi, w drodze do jedynego miejsca w którym mogą poczuć się bezpiecznie, nieuchronnie jednak dążąc do konfrontacji ze swym nemezis.

Tylko, że, cholera, niebyt to się udaje. Część druga to był taki fajny kalejdoskop, co chwila coś się działo, nie zdążyłem na nim się nawet skupić na niczym, bo zaraz wyskakiwało coś nowego. Election Year tego brakuje, mamy za to dużo smucenia o tym, że wiele osób cierpi z powodu Nocy Oczyszczenia (duuuh), że jeden pan straci sklep i nie będzie miał się jak utrzymać, a inna pani musi zbierać trupy po ulicach. Nie po to ten film oglądam, ja chcę być wśród tych psycholi mordujących się nawzajem, obiecywaliście zabrać mnie na kolejkę górską z wiadrami krwi, a nie na zabawę w podchody po pustych ulicach!

Kamera - jedyna szalona rzecz w filmie

Do tego operator kamery chyba chwycił sprzęt po kilku kreskach porządnego towaru bo niezależnie od tego czy właśnie jest strzelanina, czy ludzie rozmawiają o pogodzie, kamera świruje. Są nawet takie momenty, kiedy podczas bójki czy strzelaniny zaczyna chlapać krew a ja nie mam pojęcia kto oberwał. Trzeba poczekać aż kurz opadnie i liczyć postacie, bo po kilku godzinach biegania po mieście każdy i tak jest już tak obity i odrapany że na pierwszy rzut oka nie wiem czy właśnie dokonuje żywota, czy tym razem jest zwycięzcą. Przynajmniej w postprodukcji się postarano, bo nałożone filtry tworzą kolorowy ale zarazem brudny klimat.

Przerysowano antagonistów, główni źli są tak źli że bardziej być nie mogą, zepsuci i skorumpowani, bez wyraźnego powodu. Szef najemników to już w ogóle totalne przegięcie, widziałem mniej przejaskrawionych bossów w strzelankach. Postronni szaleńcy też nagle dostają tak na łeb, że nie wyobrażam sobie, że mogli jakkolwiek normalnie funkcjonować poza nocą oczyszczenia. Większosć postaci pozytywnych z kolei niezbyt mnie do siebie przekonuje, niewielu z nich ma w sobie cokolwiek co sprawiałoby, że kibicowałbym im, żeby dotrwali do rana.

Mam ciężki orzech do zgryzienia w przypadku Czasu Wyboru, z jednej strony zawiódł mnie w tym na co najbardziej liczyłem i niespecjalnie postarał się na innych polach. Z drugiej, dostarcza sporo rozrywki i może gdyby nie promowano go tak promowano, podobałby mi się bardziej. Pomimo tego, że większość czasu narzekam, nie uważam, żebym zmarnował to półtorej godziny, choć wolałbym, żeby twórcy nie stali w rozkroku pomiędzy ponurym moralizowaniem a radosną, lekko psychodeliczną rzezią i następnym razem (a podejrzewam, że takowy będzie) zdecydowanie postawili na konkretny klimat. Na pewno nie ma sensu iść na to do kina, bo nie jest to przy okazji film szalenie efektowny. Możecie za to zainteresować się Nocą Oczyszczenia: Czas Wyboru, kiedy trafi na VOD lub DVD, przeceniona.

 

Plusy: Minusy: Ocena:

-sporo akcji
-kilka ciekawych scen
-w sumie nie nudzi

-brak rzezi
-brak klimatu
-postacie
-szalejąca kamera

5+/10

Media

Polecamy

Zaloguj lub Załóż konto