Zaloguj

Recenzje

Jesteś tutaj:Gorehound>Filmy>Recenzje>Tortura wodna ["183 metry strachu" - recenzja]

Tortura wodna ["183 metry strachu" - recenzja]

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Blake Lively bardzo się stara, żebyśmy nie umarli z nudów podczas seansu, ale niestety jest skazana na porażkę.

Jedną z metod tortur była tak zwana chińska tortura wodna (nie mająca zapewne nic wspólnego z chińczykami, ale nie o tym miałem pisać). Polegała na unieruchomieniu ofiary, której na głowę w równych odstępach czasu kapią krople wody, ma to doprowadzić nieszczęśnika do obłędu. Reżyser pomysłowo przetłumaczonego na polski rynek Shallows jest bardziej finezyjny w męczeniu widza, choć jego sposób również polegał na monotonnym powtarzaniu czynności.

Piękne widoki i… w sumie to tyle

Bohaterka, grana przez żonę Ryana Reynoldsa, przybywa na pewną sekretną plażę, na której surfowała jej zmarła matka. Dziewczyna chce uczcić jej pamięć spędzając tutaj czas. Podczas kąpieli i surfowania po grzbietach fal odkrywa dryfującego, dogorywającego wieloryba. Zbyt późno zauważa, że zwierzę zostało zaatakowane przez rekina, który niezbyt przychylnie zapatruje się na kręcącą się w okolicy turystkę. Rani surferkę w nogę, a ta unika pożarcia, cudem wdrapując się na skałę odsłoniętą przez odpływ. Oznacza to, że ma ona niewiele czasu zanim poziom wody podniesie się na tyle, że skończy jako deser dla agresywnej ryby. Od brzegu dzieli tytułowe 183 metry i poharatana noga.

Nas z kolei od ratunku dzieli ponad 180 minut, a trzeba wam wiedzieć, że przez ten czas nie dzieje się prawie nic. Jestem zdziwiony, bo reżyser, Jaume Collet-Serra, coś tam o horrorach wie. Nakręcił Dom Woskowych Ciał (OK, to nie był najlepszy przykład), serial Rzeka (tu już było dobrze, choć głupiutko) i Sierotę (tu już naprawdę solidny poziom). Shallows bliżej do dramatu typu 127 Godzin, niż do thrillera czy horroru, ale mimo to, nadal nie byłby to udany film. Nancy, czyli główna bohaterka, leży na skale, leczy rany na survivalową modłę, popłakuje i próbuje wejść do wody, żeby zaraz z niej uciekać, i tak przez ponad godzinę. Niby czego innego spodziewać się po takim scenariuszu, ale brakuje tu jakiegokolwiek napięcia, czy strachu. Mocna strona filmu, czyli zdjęcia (które urzekają pięknem), jest zarazem jego przekleństwem, bo jest tak ładnie i tak błogo, że w ogóle nie jesteśmy w stanie podpiąć tego obrazka pod horror jaki przeżywa ranna kobieta.

Głupotką jest tu też wciskanie postaci drugoplanowych, których oczywista rolą jest zginąć. One mają zapewne budować docelowo grozę, ale w sumie poza tym, że przez parę minut coś na ekranie się dzieje ich los był mi bardziej obojętny niż rannej mewy towarzyszącej Nancy na skale.

Bata nie ukręcisz

Pani Lively dwoi się i troi aby pokazać emocje towarzyszące bohaterce, jej zrezygnowanie i determinację. Owszem, wychodzi jej to bardzo dobrze, w swojej roli jest przekonująca. Ale nie daje rady ocalić tego obrazu. Nomen omen na dno całość ciągnie sam rekin, który nie jest jakąś złą, potężną siłą, jak, by daleko nie szukać, w Szczękach. To po prostu cholernie duża ryba, która ma ochotę na mięso człowieka. Nic więcej, brak jej demoniczności, wyrazu, czegokolwiek, tylko pływa i stara się chapnąć to co akurat wierzga w wodzie. Przy okazji, efekty CGI nie powalały.

Nagle akcja rusza mocno z kopyta w ostatnich nastu minutach filmu. Jest już jednak za późno, a cała finalna "walka" zakrawa na przesadę, a Nancy staje się niemal nieśmiertelna i bóloodporna, nie będę jednak kopał zdechłego wieloryba, czepiając się szczegółów, przy okazji spoilując wam seans. Ogólnie jednak, bardzo to wszystko było nieprzekonujące.

183 Metry Strachu jedyne co mają wspólnego ze swoim polskim tytulem to ilość metrów, blisko im za to do oryginalnego Shallows, oznaczającego mieliznę. Strachu nie uświadczycie tam żadnego, dramatu jak w filmie z Jamesem Franco myślę, że też. Blake Lively mogła reżyserowi puścić przed realizacją film Pogrzebany z jej mężem w roli głównej, który bardzo dobrze by mu zobrazował jak stworzyć atmosferę na małej przestrzeni, posługując się tylko jednym aktorem. Od biedy możecie przynajmniej podziwiać tropikalne, słoneczne widoczki, czy przepiękne ujęcia wodne i podwodne, ale na Youtube znajdziecie ich od groma i nie będziecie musieli się męczyć półtorej godziny.

Plusy: Minusy: Ocena:

-jest ładnie

-nuda
-brak atmosfery
-rekin nie budzi jakichkolwiek odczuć
-film nie stara sie byc logiczny

3/10

Media

Polecamy

Zaloguj lub Załóż konto