Zaloguj

Recenzje

Jesteś tutaj:Gorehound>Filmy>Recenzje>Wyśpiewując swoje serce ["Stage Fright" - recenzja]

Wyśpiewując swoje serce ["Stage Fright" - recenzja]

  • Napisane przez Radosław Dudziak
  • Dział: Recenzje
  • Czytany 972 razy
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Śpiewamy, tańczymy i umieramy z nowym horror musicalem.

Zacznijmy od tego, że musical, delikatnie mówiąc nie jest moim ulubionym gatunkiem filmowym. Zawsze uważałem za trochę tandetne, kiedy z błahego powodu bohaterowie nagle zaczynają wokalne popisy na środku skrzyżowania a cała rzesza przechodniów stopniowo się do nich dołącza. Miny zdezorientowanych ludzi nakręconych podczas flash mobów udowadniają, że nie jestem osamotniony w tym odczuciu. Recenzowany przeze mnie Stage Fright miał z powodu mieszania horroru z tym gatunkiem lekki problem przekonaniem mnie do rozpoczęcia seansu. W końcu jednak dałem mu szansę.

"Musicale sprawiają, że czuję się jak gej"

Emma Swanson będąc dzieckiem ubóstwiała swoją matkę, diwę na Broadwayu. Los chciał, że została ona zabita po premierze jej najlepszego przedstawienia. Dziesięć lat później, Emma i jej brat, wzięci pod opiekę, przez producenta, będącego kiedyś partnerem mamy pracują w kuchni na obozie artystycznym. Chcąc realizować marzenie o pójściu w ślady rodzicielki wkrada się na przesłuchanie do kolejnej sztuki, gdzie udaje jej się zdobyć główną rolę. Komuś jednak nie bardzo się to podoba i niebawem pierwsze zwłoki zostaną odkryte.

Stage Fright zaczyna się naprawdę dobrze patrząc z perspektywy slashera. Pierwsza ofiara pada efektownie i krwawo. Ale zanim padną kolejne, zdążymy zapomnieć, że ten film miał być horrorem. Nie licząc wstępu, pół filmu to komedia/musical o Emmie rywalizującej o główną rolę. Wpadają po drodze krótkie ujęcia mordercy przygotowującego się do siania chaosu, ale to tylko migawki. Zaznaczę jednak, że jako komedia film śmieszy, a jako musical również daje radę. Oczywiście uwzględniając fakt, że mówimy o musicalu z przymrużeniem oka, lub sporą dozą autoparodii. Jako osoba o zdaniu takim a nie innym o tej formie, uśmiałem się do bólu, gdy poleciała pierwsza piosenka, zaaranżowana przez obozowiczów docierających na miejsce. Trzeba twórcom oddać, że osadzając akcję w obozie letnim dla młodzieży uzdolnionej muzycznie trafili w dziesiątkę, bo formę musicalu mogli płynnie wpleść i jeszcze z niej podrwić. Poza piosenkami Stage Fright reprezentuje humor w stylu grzeczniejszego American Pie, ale śmiesznych akcji jest sporo i są niewymuszone.

Aktorzy sprawują się dobrze i pasują do swoich ról. Allie MacDonald, wcielająca się w główną bohaterkę idealnie pasuje do niezdecydowanej, skromnej dziewczyny a staruszek Meatloaf, który gra pana producenta również ma okazję zaśpiewać i daje radę. Ogólnie partie śpiewane, nawet dla mnie są bardzo na plus. Piosenki są zabawne i dobrze zaaranżowane. Denerwuje nieco postać mordercy, która miała kontrastować z lekkodusznym i uśmiechniętym światem obozu będąc osobą z charakterem zbuntowanego metala. Ja czuję tu lekki zgrzyt, ale z drugiej strony metal z wokalem o wysokim tonie głosu nigdy do mnie nie przemawiał.

"Nie masz w sobie tego co trzeba by być gwiazdą"

Problem tkwi jednak w tym, że my tu recenzujemy horror. A nie ma go za wiele. Widać, że twórcy lubią gatunek, jest wiele odnośników do klasyki, ale to nie wystarcza. Sceny mordu możemy policzyć na palcach jednej ręki, nie grzeszą brutalnością, a sam klimat filmu nie buduje atmosfery grozy czy niepokoju. Cały czas wiemy, że to film w głębi duszy radosny i mający bawić. Żałuję, że twórcy nie pokazali pazura, bo przesadzona przemoc w tym kontekście moim zdaniem by wypaliła.

Ciężko mi ocenić Stage Fright. Film daje radość i ewidentnie wart jest obejrzenia w nudny wieczór lub popołudnie. Nie jest to żaden hit, coś do czego będziecie chcieli wracać, ale ma swój urok. Niestety, jako horror kuleje i nie do końca jestem przekonany czy twórcy nie popełnili sporego błędu reklamując go z naciskiem na ten gatunek, lepiej było trzymać się komedii, bo mniej wprowadza to w błąd. Zatem stawiam notę wyśrodkowaną. Chciałbym mu dać punkcik więcej za to, że dobrze się przy nim bawiłem, ale musiałbym też mu odjąć, patrząc przez pryzmat kina grozy.

Plusy: Minusy: Ocena:

-piosenki
-dystans i puszczanie co chwila oka do widza
-obsada się spisała

-za mało horroru
-antagonista średnio wypalił
-mało efektowne sceny grozy

6/10

Stage Fright możecie obejrzeć choćby na iTunes iAmazon.

Polecamy

Zaloguj lub Załóż konto