Zaloguj

Recenzje

Jesteś tutaj:Gorehound>Komiksy>Recenzje>Z szaleństwem im do twarzy [Crossed vol.1 - recenzja]

Z szaleństwem im do twarzy [Crossed vol.1 - recenzja]

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

"Nic nie było w stanie nas szokować", między innymi takimi słowami zaczyna się Crossed, komiks, który zdecydowanie was zszokuje.

Garth Ennis to wspaniały gość, dał ludzkości tak ciekawe serie jak Hellblazer, Kaznodzieja, czy Chronicles of Wormwood. Skomplikowane, często obrazoburcze historie zawsze cechowały się interesującymi postaciami, zarówno głównymi i pobocznymi. To one i ich "pełnokrwistość", sposób wiarygodnego i rozbudowanego przedstawienia, głównie napędzały fabuły historii. Garth stroni od głupawych serii akcji, gdzie pozytywni bohaterowie są dobrzy do bólu. Tutaj jest skala szarości, w której nie ma miejsca na biel. Ale czerni jest sporo. Jeśli chodzi o negatywne postacie, są złe. Przerażająco, do szpiku kości, złe. A w Crossed wyznaczył tego nowe standardy.

Nie ma pomocy

Seria opowiada nam historię ziemi w czasach współczesnych. Wszyscy żyją jak zawsze, ale jednego dnia staje się coś, co zmieni cały świat. Zaczyna się epidemia. Nie jest to klasyczna choroba, nie umierasz w łóżku mając 42 stopnie gorączki. To choroba psychiczna, a jej jedynym fizycznym objawem jest wysypka na twarzy, zawsze przybierająca znak krzyża. Ludzie dotknięci ta chorobą, rozprzestrzeniająca się przez płyny ustrojowe, w ciągu kilku minut całkowicie tracą rozum. Zamieniają się w psychopatów. Ich jedynym celem staje się zadawanie cierpienia. Jeśli w pobliżu nie ma ofiar zadanie go choćby sobie. Ennis napisał opowieść, którą można ryzykownie nazwać historią o zombie. Nie będzie w tym jednak wiele prawdy poza apokaliptycznym i obfitującym w gore przedstawieniem akcji. Crossed, jak nazywani są przez zdrowych, różnią się od żywych trupów znacznie.

Po pierwsze, są żywi, ale to nie 28 Dni Później, krążąca w ich żyłach zaraza nie ma wcale na celu przenoszenia się na jak najwięcej ofiar w tak prosty sposób jak przez wzmożenie apetytu na ludzkie mięso. Ich obudzone maniakalne skłonności, choć służą rozprzestrzenianiu się choroby przez gwałty, krew, ślinę, nie robią wrażenia istnienia w celu zarażania. Chorzy robią to co robią, bo im się to podoba. Ból, jego zadawanie, lub przyjmowanie jest dla nich doświadczeniem ekstatycznym. Po drugie, co sprawia, że lektura jest wstrząsająca, pomimo obłędu, są oni w stanie logicznie myśleć. Oznacza to, że umieją posługiwać się narzędziami w niemal takim samym stopniu jak przed zarażeniem, tworzyć pułapki, synchronizować działania. Jedyne co ten proces jako tako zaburza jest to, że każde ich działanie poddane jest tylko dążeniu do zadania cierpienia.

Pierwszy zeszyt Crossed ukazuje nam ludzi spędzających wieczór w typowej amerykańskiej kawiarni. Jest kelnerka z dzbankiem krążąca między stolikami, postawny kucharz i jacyś stali bywalcy, oraz przygodni klienci. Każdy żyje własnym życiem bo momentu gdy w knajpie zjawia się człowiek z zakrwawioną koszulą. Początkowo nikt nie traktuje tego poważnie, ludzie myślą, że to jakiś dowcip, a oblepiony mięsem kręgosłup, który rzuca na blat to rekwizyt mający ich przestraszyć, co zapewne nagrywa jakaś ukryta kamera. Nikt jeszcze nie rozumie, że wysypka w kształcie krzyża na jego twarzy oznacza, że to co widzą jest prawdziwe. Ale w ciągu najbliższych sekund się przekonają. W takich okolicznościach poznajemy bohatera zbiorowego tomu. Grupkę przypadkowych osób, które w ten tragiczny dzień akurat były obok siebie.

Nie ma nadziei

Bohaterowie podróżują z miejsca na miejsce, starając się unikać osiedli, gdyż stanowią one obecnie przedsionek piekła. W pewnym momencie, zauważając niemal zupełny brak instynktu samozachowawczego zarażonych postanawiają udać się na północ, gdyż, jak sądzą crossed umrą z wyziębienia nie dbając o odpowiedni ubiór. Tak zaczyna się ich podróż, która będzie trwać dziewięć zeszytów/pierwszy tom. Po drodze spotkają innych ocalałych, a także staną się zwierzyną dla pierwszej napotkanej bandy zarażonych, która potrafi działać wspólnie, a na jej czele stoi olbrzym, którego groteskowe imię- Horsecock, wzięło się od organu, którego używa jako obucha.

Podróż na Alaskę przeplatana jest retrospekcjami, ukazującymi losy poszczególnych ocalałych po rozpoczęciu epidemii. Niektóre zaskakujące, inne przejmująco smutne, za każdym razem szokujące i straszne. Crossed nie daje taryfy ulgowej, w świecie komiksu przewijają się wszystkie grupy wiekowe, od najmłodszych do najstarszych. Złamanie niepisanego prawa do unikania ukazywania przemocy w stosunku do nieletnich i zwierząt automatycznie stawia tą lekturę na podium w wyścigu o tytuł najbardziej kontrowersyjnego komiksu.

Ale mimo ledwo dającego się znieść (lub w ogóle dla czytelnika delikatniejszego) poziomu brutalności i deprawacji, nie jest to komiks głupi, z przemocą dla przemocy. Stawia bohaterów w trudnych, niemal niemożliwych do wytrzymania sytuacjach i wymusza pytanie "co ja miałbym wtedy zrobić". Nie ocenia, nie potępia decyzji ledwo trzymających się swego człowieczeństwa tułaczy. Pokazuje scenę, zadaje pytanie, komentuje wydarzenie za pośrednictwem poszczególnych osób, ale nie udziela jednoznacznej odpowiedzi.I chociaż czasem trzeba wręcz przerwać lekturę będąc świadkiem horroru jaki dzieje się na kolejnych kadrach, nie sposób samemu jednoznacznych odpowiedzi udzielić.

Nie ma ucieczki

Odpowiedzialny za rysunki Jacen Burrows wykreował scenerie opustoszałych autostrad i zrujnowanych miast z dbałością o szczegóły. Na trasie czuje się ciszę i pustkę otaczającą podróżników, a w splądrowanych miastach, które zarażeni przerobili na galerie obrzydliwości a się niemal wdychać odór śmierci i rozkładu.Postacie nakreślone są z podobną pieczołowitością, doświadczony artysta tchnął w nie życie. Nie wydają się statycznymi obrazami, ich emocje, grymasy i gesty są płynne i świetnie oddane. Sceny akcji i gore są czytelne i dogłębne. Nie narzucono tu sobie autocenzury i nawet wbrew swej woli zobaczymy wiele a jeszcze więcej zostanie nam zasugerowane.

Na osobne i również duże uznanie zasługują okładki, które przedstawiają losowe sceny z ogarniętej chaosem ziemi. Każda z nich to mała perełka szaleństwa i brutalności.

W parze z udaną kreską idą dobrze nakreślone charaktery konkretnych osób. Autorzy starali się unikać klisz i wyszło im to całkiem nieźle. Mimo pewnych archetypów postacie mają głębię i nie są nomen omen papierowe. Ich opowieści oraz dalsze losy wyraźnie je kształtują, a interakcje nie są wymuszone scenariuszem czy chęcią wypełnienia stron. Co najważniejsze, dają się lubić i współczujemy im, kibicujemy a gdy mają pecha, jest nam z ich powodu przykro. Rzadko udaje się stworzyć ładunek emocjonalny w estetyce, jaką reprezentuje Crossed, ale tu autorzy stają na wysokości zadania, za co nalezą się im pochwały.

Są tylko Crossed

Jeśli czytając Żywe Trupy zastanawialiście się, co byście robili w sytuacji Ricka i jego przyjaciół i uważaliście, że nie ma dobrych dróg wyjścia, Crossed pokaże wam scenariusze w których jedyne rozwiązanie spoczywa w magazynku trzymanego pistoletu. I nie jest przeznaczone dla oponentów a dla was. To bardzo mroczna i ciężka lektura, generująca uniwersum o ogromnych możliwościach, które Avatar Press dostrzegło i eksploatuje. Ennis, przy okazji Kaznodziei udowodnił, że depresyjne klimaty to jego konik, ale w tym przypadku przeszedł samego siebie. Obłąkany świat w którym chęć przeżycia wydaje się największym szaleństwem zarazem fascynuje i odpycha. Szukanie nadziei wydaje się nie tyle próżne, co wprost niepotrzebne a mimo to instynkt nie pozwala przestać. Tak samo jak ten komiks nie pozwala zakończyć lektury przed ostatnią stroną.

 

Dane:

SCENARIUSZ: Garth Ennis
RYSUNKI: Jacen Burrows
WYDAWCA: Avatar Press
WYDANO: 27 kwiecień 2010 (TOM) 
 PLUSY: MINUSY: OCENA: 
- Pomysł
- Postacie i historia
- Olbrzymia dawna
  brutalności i gore
- Oprawa graficzna
 -Dawka tak olbrzymia,
  że miejscami przytłacza
- Skrajnie depresyjne,
jeśli przejrzeć przez
pryzmat krwi
 8+/10

Polecamy

Zaloguj lub Załóż konto