Zaloguj

Recenzje

Jesteś tutaj:Gorehound>Komiksy>Recenzje>"Nosferatu Wars" - recenzja

"Nosferatu Wars" - recenzja

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Sprawdzamy jak prezentuje się one shot od Dark Horse.

Nosferatu Wars ukazywało się na początku w czterech numerach Dark Horse Presents - magazynu, w którym wspomniane wydawnictwo wrzuca różne komiksy, czasem krótsze, czasem dłuższe, wtedy pocięte na kilka wydań. Problemem tego typu rozwiązania jest to, że raczej ciężko zaangażować się w opowiadane historie, skoro za chwilę przeskakujemy w coś zupełnie innego. Czy wydanie tego komiksu jako jednego zeszytu zajmującego raptem 30 stron sprawiło, że sprawdzi się jako horror?

Wojny powiadasz

Zarys fabuły był mniej więcej taki, że w czasach, gdy przez świat przetoczyła się epidemia Czarnej Śmierci wampiry zaczęły grasować sobie bez wstydu po świecie, bo ludzie mieli większe zmartwienia. My obserwujemy świat z perspektywy pary krwiopijców, Tarquina i Morii. Ta dwójka zakochanych przemierza bliżej nieokreślony teren, w celu wdarcia się do zamku pewnego lorda. w międzyczasie mają kilka starć.

Naszym narratorem jest Tarquin i opowiada on o tym jak się spotkali, co się dzieje na samym końcu i... w zasadzie to tyle. Nie wiemy właściwie po co udają się na Dwór, dlaczego robią tam to co robią, albo czemu po drodze zachowują się tak a nie inaczej. Cały czas towarzyszyło mi uczucie kartkowania ciągu następujących po sobie akcji, ale nie śledzenia jakiejś fabuły. Główne postacie również nie są stworzone w ciekawy sposób. To typowa parka posępnych wampirów. Kochają się nad życie, tli się w nich pierwiastek dobra i zła zarazem. Ciekawiej zapowiadały się postacie epizodyczne (choć nadal odbite według szablonów), ale nie miały szansy w tak krótkiej historii zaistnieć na więcej niż kilku kadrach.

No ale ale, gdzie te wojny. Ja w zapowiedziach czytałem że to o wojnach klanów jest. A tu jedyne co mamy to sugestia, że poczynania głównych bohaterów do nich doprowadziły. Zakończenie też jest w moim odczuciu zupełnie dziwne, a całość po przeczytaniu robi wrażenie pilota serii. Może wydawnictwo Dark Horse ostrzyło sobie zęby (ba dum tsss!) na wydanie takowej. Ale w obecnej formie to nie wypala.

Szary świat

Pod względem graficznym bywa różnie. Artysta Menton3 ma specyficzną kreskę, która może się podobać, pasuje tez do klimatu opowiadanej historii. Ciekawym zabiegiem jest przeplatanie w kadrach szkiców zrobionych odręcznie i tylko zabarwionych z pełną obróbką komputerową. Niezbyt borze wyglądają litery poza dymkami. Znajdują się ledwie na paru stronach, ale czcionka nie została dobrana zbyt fortunnie.

Nosferatu Wars nie prezentuje się najlepiej. Fabuła jest w strzępach, postacie nie angażują w żaden sposób i w ogóle ma się wrażenie, że historia nie została zamknięta a wręcz ledwie otwarta. Jak na autora pokroju Steve'a Nilesa, który dał nam 30 Dni Mroku i Abramakabrę, jest to zawód. Stylistycznie jest ok, ale co z tego, skoro pięć minut po przeczytaniu nie wiemy co w ogóle mieliśmy w rękach. Zastanawiam się czy gdyby zostawić tą opowieść, tak jak została wydana na początku, po kilka strom pomiędzy innymi komiksami, nie czytałoby się jej lepiej.

Dane:

SCENARIUSZ: Steve Niles
RYSUNKI: Menton3
WYDAWCA: Dark Horse
WYDANO: 27 kwiecień 2010 (TOM) 
 PLUSY: MINUSY: OCENA: 
- Oprawa graficzna  -Nie interesująca fabuła i postacie  4/10

Więcej w tej kategorii: « "The Remains"#1, #2 - recenzja

Polecamy

Zaloguj lub Załóż konto