Zaloguj

Recenzje

Jesteś tutaj:Gorehound>Książki>Recenzje>Czas łagodnienia [Jack Ketchum: "Czas Zamykania"- recenzja]

Czas łagodnienia [Jack Ketchum: "Czas Zamykania"- recenzja]

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Najnowszy zbiór opowiadań "najstraszniejszego faceta w Ameryce" jak zwykle niemal czyta się sam. Ale czy podobny poziom reprezentuje klimat?

Złamane serca, niepozorni szaleńcy

Dallas Mayr, działający pod pseudonimem Jack Ketchum znany jest wśród fanów literatury grozy, jako autor bezkompromisowych, realistycznych i wyjątkowo depresjogennych horrorów. Nie stroni w nich od poruszania tabu, efektownego gore, przemocy psychicznej i fizycznej. Kończąc lekturę Czasu Zamykania po raz pierwszy poczułem niedosyt. Mimo lekkiego pióra, ciekawych pomysłów i paru wyjątków zbiór ten jako całokształt zawiera za mało pierwiastka tego co najważniejsze - grozy.

Choć zaczyna się obiecująco. Powroty zawierające element paranormalny świetnie budują napięcie i stroniąc od bezpośredniej prezentacji przemocy nadal budzą poczucie obawy o los postaci. I tak niedobrze atakuje znienacka i w typowo Ketchumowym stylu. Nieco dłuższa Sekcja druga napisana stylem ukazującym jedną akcję z wielu miejsc nieustannie zmieni punkt widzenia, dzięki czemu do końca nie wiadomo co może się wydarzyć, a zwieńczenie jest satysfakcjonujące. Nieuchwytne bardzo kojarzyło mi się z filmami Lyncha, zamykającymi bohaterów w surrealistycznych światach. Póki co mamy do czynienia z reprezentantami horroru, co zaznaczam, gdyż dalej nie będzie to już tak oczywiste.

Dramat, jednym słowem dramat

Kolejne strony podrzucają nam raz dość zabawne, a częściej smutne historie, nie mające  w ogóle lub bardzo niewiele wspólnego z literaturą grozy. Papa, historyjka, która nie podeszła mi niemal w ogóle, to takie trochę pozbawione fabuły, a na pewno akcji zapychadło, które nadaje się na lekturę na przystanku tramwajowym. Fontanna, króciutkie opowiadanie porusza obawy każdego rodzica i sprawia, ze na chwilę zauważa się zagrożenia czyhające na nieświadome dzieci, których nie jesteśmy w stanie zawsze ochronić, nie buduje jednak napięcia, i w kwestii, że tak to ujmę, estetyki horrorem nie jest. Nie jestem przekonany czy w ogóle miało być.

Kochasz swoją żonę? nie licząc akapitu, który nie ma wielkiego wpływu na fabułę, ma z grozą jeszcze mnie wspólnego jak Fontanna, będąc studium zerwania z miłością i pogodzenia się ze stratą ukochanej osoby ze swojego życia. W domu z magnetowidem również porusza kwestię miłości, ale tylko w aspekcie fizycznym, w końcu zostało napisane oryginalnie na festiwal erotyczny. Choć stanowi również ukłon w stronę Davida Cronenberga, jest to jedyne powiązanie z horrorem. W tych traperach do nieba nie zajdziesz ma dość śmieszny tytuł, ale zapowiada powrót na łono grozy, krótko i oszczędnie przedstawiając prostą historię, pozbawioną akcji, jednak niosącą w finale mocny ładunek. Stanowi dobre preludium dla mojej osobistej faworytki zbioru. Olivia - monolog jest takie jak powinno być gdy sygnuje się marką Jacka Ketchuma, zło nadchodzące nagle, bezduszne, w pewnym sensie bezmyślne, od którego nie ma ucieczki i z którym nie da się pertraktować. Pozostawiające zwykłego człowieka(postać, którą mógłby być każdy z nas) okaleczonego, zastanawiającego się, czy nie lepiej było już umrzeć, znikając równie szybko jak się zjawiło, nie dając ulgi w formie odpowiedzi na pytanie "dlaczego". Co  więcej, drugie dno dodatkowo zwiększa siłę rażenia Olivii, a ostatnie zdania, trafnie podsumowując, wręcz miażdżą i każą chwilę zadumać się nad tym co właśnie przeczytaliśmy. Wspomniałem już, że Olivia - monolog ma raptem TRZY STRONY?

Dzielna dziewczynka, zgodnie z tym co napisał sam Mayr, jest pozytywną historią, którą zmienił w coś paskudnego, nic dodać nic ująć. Choć nie jest tu zbyt ostro, pozostawione pole dla wyobraźni czytelnika wystarczy aby dorobić sobie odpowiednio podły scenariusz. Dalej mamy Na słowo honoru, kolejne odejście od horroru. Mamy tu wątek paranormalny, ale nie jest narzędziem w budowaniu atmosfery, a sama historia jest dość optymistyczna i ma pozytywny wydźwięk. Rozchmurz się, to chyba tytuł o podwójnym znaczeniu, o czym się przekonacie podczas czytania, ale mi osobiście nie przypadło do gustu, zajmując niechlubne miejsce niepotrzebnego zapychacza obok Papy. Następne opowiadanie w kolejce, Gorąca linia, ciężko mi jednoznacznie odebrać. Czyta się to jak coś mrocznego, ale nie sposób odnieść wrażenia bardzo ironicznego wydźwięku. Koniec końców jest to dobra pozycja z pazurem, ale nadal niezbyt pasująca do nas interesującego gatunku. No, poza paroma plamami krwi. Potwór, mimo wszelkich przesłanek, nie jest horrorem ani przez sekundę, chyba że cierpi się na kynofobię. Ale posiada duży ładunek emocjonalny, który ja, jako osoba posiadająca psa łatwo odbieram. Nie wiem czy fani kotów tu zaskoczą, ale z drugiej strony, dla nich też tutaj już było podobne opowiadanie.

Kolejnym faworytem w moim małym rankingu jest Za zgodą, które, bardziej niż przerażające jest groteskowe, ale fana gatunku ujmie bez cienia wątpliwości. Ponury uśmiech towarzyszył mi przez cały czas od momentu, gdy clue opowiadania zostaje ujawnione. Nie jest to ciężki, smutny Ketchum, ale jego równie mroczne, lecz na chory sposób wesołe oblicze. Potem przechodzimy jednak w smutne klimaty, za sprawą Pejzażu nadmorskiego. To ponownie przejmująco smutna historia, w której nie spodziewamy się happy endu. Na chwilę wracamy do ironicznego uśmieszku czytając Warczeć, syczeć, pluć, kroczyć, kolejną ciekawą zabawy z formą.

Czas zamykać

Zbiór wieńczy oczywiście Czas Zamykania, o którym chciałbym napisać coś więcej "na świeżo" ale, przecież to opowiadanie było już w Królestwie Spokoju. Ze spokojem zatem je pominąłem, ale jeśli ktoś nie miał okazji w nie się jeszcze zagłębić pamiętam, że warto. Nie jest to horror, ale do thrillera mu bardzo niedaleko, co więcej budzi emocje i wpisuje się w smutne opowiadania autora. Nie miało już szansy stać się w moim rankingu perełką zbioru, ale gdybym go wcześniej nie znał musiałbym tą kwestię przemyśleć.

Na marginesie, do każdego opowiadania jest dołączone krótkie posłowie. Fajnie jest się dowiedzieć w jakich okolicznościach powstało konkretne dzieło, ale większość genez jest... szukam odpowiedniego określenia... no, po prostu błaha. Ja rozumiem, że dla pisarza tworzenie opowiadań to taki sam zawód jak dla każdego innego człowieka choćby praca na magazynie, ale dobitnie mi to wyłożono. Żeby nie było, nie ma to najmniejszego wpływu na mój odbiór książki, bo jakim cudem by miało mieć, ale musiałem się tą myślą podzielić.

Postarałem się wyłuszczyć to jakiego natężenia gatunkowego możecie się spodziewać po Czasie Zamykania. Ja odczuwam tu brak horroru, na który się nastawiałem, a którego się spodziewałem będąc po lekturze książek Ketchuma, jak i zbioru Królestwo Spokoju. Czy to źle? Ciężko mi udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Ja, nie będąc przygotowanym, jestem lekko zawiedziony. Chciałem mocniejszych tekstów, bardziej zroszonych posoką. I z tego punktu widzenia uważam, że lepiej zainwestować w inną książkę na rynku autorstwa Jacka Ketchuma. Od razu jednak spieszę ze sprostowaniem. To świetna lektura, być może o wiele lepsza jako propozycja dla osób świeżych w twórczości autora. Nie licząc dwóch opowiadań, które mi nie podeszły tematycznie (bo technicznie nie mam im nic do zarzucenia) wszystko to wysoka półka, nieważne czy dzieło zajmuje raptem parę stron, czy, rezerwuje ich dla siebie kilkadziesiąt. Być może uzbrojeni w tę wiedzę będziecie czerpać z lektury więcej przyjemności niż ja, czego życzę, szczególnie osobom, które nie miały okazji jeszcze się z Jackiem zaprzyjaźnić.

 

 
Plusy: Minusy: Ocena:

-lekkie pióro
-wiele gatunków
-są perełki

-niedobór horroru
-jest też para zapełniaczy

7/10

 

Polecamy

Zaloguj lub Załóż konto