Zaloguj

Publicystyka

Jesteś tutaj:Gorehound>Muzyka>Publicystyka>Insane Clown Posse - wywiad po polsku

Insane Clown Posse - wywiad po polsku

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Zapraszamy do zapoznania się z wywiadem dla HipHopDX, jakiego niedawno udzielił duet szalonych klaunów.

HipHopDX: Piętnasty coroczny Gathering of the Juggalos wystartuje 23 lipca. Jak wam się wydaje, dlaczego tyle on znaczy dla waszych fanów?

Violent J: Ponieważ dla nich to szansa na bycie razem. Gdy ludzie patrzą na ICP, widzą J’a and Shaggy’ego i nie rozumieją, dlaczego ludzie są do nas tak przywiązani. Nie rozumieją tego. Widzą J’a i Shaggy’ego i nie rozumieją, ogarniasz? Bo nie są świadomi tego, że magia bycia Juggalo tkwi w innych Juggalos. O to w tym właśnie chodzi. Przychodzenie na koncerty kręci się właśnie wokół zjawienia się wcześnie, spotkania z innymi czekającymi i pogadania. O to w tym chodzi. To trochę jak w The Rocky Horror Picture Show, wszyscy dążą do tego, aby wspólnie spędzać czas z innymi. To jest magia. Ludzie przechodzą przez różne rzeczy będąc Juggalo, inni im cisną, “dlaczego słuchasz tego gówna” i blah, blah, blah…Gdy zjawiają się na Gatheringu, są otoczeni przez tysiące ludzi takich jak oni, których interesują te same gówna co ich. To tworzy atmosferę, której nie da się opisać. Odzyskują pokój. To wspaniała rzecz znaleźć się w otoczeniu ludzi, których łączy tak silna więź.

Kiedy jedziesz na Gathering, zdajesz sobie sprawę z tego, że nie jesteś sam i o to w tym chodzi. Nikt nie chce być sam. Kiedy jesteś na Gatheringu, nikt ci nie mówi, “Gapisz się na mnie skurwysynu?” Nie ma takiego syfu. Ciągle słyszysz, “Co tam? Jak leci?” wiesz? Ludzie dzielą się żarciem, piciem i zielskiem. Jest tylko miłość jednego do drugiego. Juggalos mają jej mnóstwo dla siebie nawzajem. To jest magia. To sprawia, że ICP są spoko. Juggalos. Wiadomo, Gathering of the Juggalos, dla nich to jak pielgrzymka do Mekki. Każdy Juggalo powinien się tam zjawić choćby raz w życiu. Może nie tak ostro…To bycie razem sprawia, że jest tak wyjątkowo. Śpiewanie piosenek. Rozlewanie napojów wokół siebie. Uwielbiają spędzać ze sobą czas. Juggalos zbierają się razem także gdy nas nie ma. Juggalos rozrzucają ulotki o mini Gatheringach, które urządzają w parkach itp. żeby mieć okazję się spotkać.

DX: Co nowego nas czeka na Gatheringu w tym roku?

Shaggy 2 Dope: Fakt, że będzie nowa miejscówka już nadaje zupełnie nowy klimat. Minęło już siedem lat na starej i nadszedł czas by się ruszyć gdzie indziej. Trochę utknęliśmy w Dniu Świstaka. Nie mogłem spamiętać co działo się się trzy czy cztery lata temu, bo ciągle tkwiliśmy w tym samym miejscu. Wszystko się zlewa. Otrzymaliśmy sporo wsparcia. Co roku wydaje się, ze nie ma chuja na ta imprezę i co roku ją przebijamy. Patrzysz wstecz a tu ciągle coś lepszego.

DX: Jaką rolę odegrał Gathering w budowaniu waszych karier?

Violent J: Myślę, że poza Rock The Bells, Gathering może być jednym z dwóch, może trzech największych corocznych festiwali hip hopowych w Stanach. To cztery dni hip hopu i my jesteśmy tego częścią. Wszystkich odmian hip hopu. Jest old school, new school, underground. Jest mainstream i jesteśmy z tego dumni. Ciężko na to pracujemy. Możesz nienawidzić ICP całym sercem, ale Gathering jest wart odwiedzenia. Panuje tu wolność, hip hop i wmieszano tu jeszcze odrobinę hard rocka.

Shaggy 2 Dope: Uważam, że to dla nas dobre, wychodzenie do Juggalos jak i Juggalos łączący się ze sobą nawzajem. To jak wielki zjazd rodzinny. Kochamy to robić. Robimy to dla Juggalos.

DX: Jak już o nich mówimy, to jak uważacie, czemu są oni tak krytykowani przez innych?

Violent J: Bo ludzie ich nie rozumieją. Gdy nie jesteś czegoś częścią zaczynasz to nienawidzić. To część życia, część amerykańskiego sposobu życia. Jeśli czegoś nie rozumiesz, zakładasz, że jest to do dupy. Rozumiem, że ludzie patrzą na Violent J’a i Shaggy’ego twierdzą, że to nie jest fajne. Jesteśmy umalowani jak jebane klauny. Dlatego ludzie nam ubliżają. Zawsze byliśmy zbyt rockowi dla rapu i zbyt rapowi dla rocka. Jeśli jesteś częścią świata Juggalos, to jest tu coś o wiele bardziej zajebistego, coś czego inni nie widzą. Ludzie to krytykują z tego powodu. Zawsze powtarzałem, że skoro to działa nie powinno się po tym jechać. Skoro ludzie dobrze się bawią, lubią muzykę i przychodzenie na koncerty, czemu się po tym jedzie? To nie tak, że ludzie nas nie lubią. Oni nas, kurwa, nienawidzą. Nigdy tego nie rozumiałem. Jeśli coś podoba się ludziom należy to szanować.

DX: Od początku kariery współpracowaliście z szanowanymi artystami, między innymi można wymienić Ol’ Dirty Bastard, Kid Rocka i Eshama. Biorąc pod uwagę, że nie ma zbyt wiele szacunku dla was w mainstreamie, jak wam się wydaje, dlaczego oni weszli z wami we współpracę?

Violent J: Esham był z nami na początku ale też dużo później. Był u nas od 2004 do 2007 w Psychopathic Records. Big Hutch z Above The Law był zajebisty i był u nas w labelu. Może to zabrzmi dziwnie, ale wydaje mi się, że swój pozna swego. Wiedzieli jak się nosimy i uszanowali to. Tak jak my ich. Myślę, ze to docenili. Zrozumieli, że to nie dla każdego, ale dla wielu ludzi. Szanowali to. Mimo, że nie było nas ani w radio ani w MTV szanowali to co robiliśmy, To, że przetrwaliśmy. To, że byliśmy niezależni. Szanowali nasze zrób-to-sam. Szczególnie ci, którzy sami także zajmowali się nagrywaniem i rozprowadzaniem swoich rzeczy.

Nawet na początku mieliśmy swój magazyn. Robiliśmy to niezależnie. W Detroit mieliśmy pełno zamówień. Szanowali to. Kiedy powiększyliśmy się i byliśmy w całym kraju mieliśmy ich szacunek. Nie wszystkich oczywiście. Nie chodzimy na bankiety i tym podobne. Nie dostajemy żadnych nagród podczas rozdań. Ale wielu artystów nas szanuje. Snoop Dogg okazał nam wiele miłości. To świetne uczucie. Nasi bohaterowie nas docenili. Pracowaliśmy z Parisem. Dorastaliśmy słuchając Parisa. Big Hutch, dorastaliśmy słuchając Above the Law. Fresh Kid Ice. Jako młodsi słuchaliśmy 2 Live Crew. To cały szacunek jakiego nam potrzeba. Nie potrzebujemy więcej. Nasi bohaterowie nas szanują.

DX: Z jednej strony nie macie wiele uznania w świecie rapu. Z drugiej macie Gathering na którym występuję mnóstwo znanych artystów. Jak to działa?

Violent J: Nie wiem człowieku. Ta sama odpowiedź. Myślę, że kiedy się do nich odzywamy i pytamy o udział, oni to szanują.

DX: Skoro na Gatheringu występują wielkie nazwiska, czemu nie jest o nim aż tak głośno?

Violent J: Myślę, że jest. Zdobyliśmy uznanie. Rozmawiasz przecież z nami. Nie wiem jak wiele jeszcze mogłoby tego być. Jak mówiłem, nie zapraszają nas na imprezy, ale na jakim szacunku nam zależy? Już tak się przyzwyczaiłem do bycia w miejscu, którym jesteśmy, bycia najbardziej znienawidzonym zespołem, że nie widzę już poza tym. Przestałem szukać. Spytaliśmy Ice Cube czy z nami nagra i zrobił to za darmo. Ice Cube rapował u nas z free. Mam jego prywatnego maila. Tyle powiem. Mam DJ Paula w moich kontaktach. Tyle powiem. Pewnie, fajnie by było gdybyśmy się pojawiali w czasopismach, ludzie w recenzjach pisali o naszych płytach, że są spoko. Z reguły nas ujeżdżają. Jest wiele oblicz szacunku. Nie przeszkadza nam jego brak. Nie szukamy go.

DX: A jednak wielu was szanuje. Co sadzicie o tym, że niby nikt was nie lubi a odezwiecie się i nagle współpracuje z wami Redman, Method Man, Ice Cube i Tech N9ne a potem zjawiają się na Gatheringu?

Violent J: Ludzie mają o nas złe info. Nie wiedzą nawet, że z nimi współpracowaliśmy. Nie wiedzą, bo nie jesteśmy wielką wytwórnią z siecią kontaktów, więc jesteśmy poza radarem. Nie mamy wsparcia prasy jak inni. Nie ma nas w radio. DJe nas nie puszczają. Nie interesują się nami czasopisma. Tak ten świat działa. Niektórzy mówią, “jebać tych klaunów.” A inni, “Trochę szacunku człowieku. Oni są tu już od 22 lat.” Trochę to pomieszane. Naprawdę dziwne i nie monitoruję tego. Po prostu nie jesteśmy częścią maszyny. Znaleźliśmy swoją własną drogę do sukcesu kopiąc tunel w podziemiu. Gdy obierasz odpowiednia drogę ludzie cię zobaczą, ale jak wybierzesz naszą, to jest underground i tylko się ubrudzisz. Wybraliśmy NASZĄ drogę przez zarośla. Nie wybraliśmy autostrady.

DX: Czego się nauczyliście będąc w dużej wytwórni?

Violent J: Tego, że nie lubimy jak nam się mówi co mamy robić. To dziwne, nasz czas u tych dużych. Najpierw był Jive. Powiedzieliśmy im, że nigdy więcej nie nagramy z nimi albumu. W tym samym czasie Hollywood Records chciało nas u siebie, ale zapisaliśmy się do Jive, więc Hollywood Records spisało ugodę z Jive i skończyło się to na jednym albumie u nich. Przeskoczyliśmy do Hollywood Records i Jive wciąż zarabiał na naszym gównie. Nasz debiut wyszedł w Hollywood Records, tylko po to by go wycofać. Rozkręciła się z tego wojna i skończyliśmy w Island Records. Więc nie zostaliśmy wyrzuceni, stawaliśmy się coraz mocniejsi. Wszystko było ok w Island Records. Mielimy tam dwie platynowe płyty, wtedy połączyli się z Def Jam i nagle nie chcieli mieć z nami nic wspólnego. Więc odsprzedali nas małej wytwórni D3 która po roku upadła. Wtedy byliśmy wolni by rozkręcać Psychopathic.

Nigdy nie zostaliśmy wyrzuceni z dużej wytwórni. Byliśmy tam, dopóki nie zaczęli nas sobie przerzucać jak frisbee. Byliśmy zapisani cały czas. Nagle byliśmy w Psychopathic, skąd zaczynaliśmy, mając rozgłos na cały kraj, reszta to już ciąg błogosławień. Doświadczyliśmy życia w dużej wytwórni. Nie cierpieliśmy go. Ale nie odpadliśmy. Nie wyrzucili nas. Po prostu przekazywali nas dalej bo nie wiedzieli jak nas urobić. Co zrobić z czymś takim jak Insane Clown Posse? Jakiemu radio to podrzucisz? Nikt nas nie ogarniał. My znaliśmy na siebie przepis i to były samplery przekazywane z rąk do rąk, tak jak to się robi w undergroundzie. Powoli się rozrastać. To właśnie robimy od tego czasu.

DX: To pomogło wam z wystartowanie Insane Clown Posse Theater, programem we Fuse. Jedna rzecz która mi się tam podoba to fakt, że nie boicie się pocisnąć z góry na dół po znanych artystach. Co to sprawiło?

Shaggy 2 Dope: Zaczęło się od tego, że oni skontaktowali się z nami w sprawie zrobienia dla nich show w internecie, czy coś innego związane z internetem. Nie pamiętam imienia tej laski, jakaś popowa. Nie pamiętam imienia. Ale nakręciliśmy video—no wiesz, takiego jak teraz nagrywamy dla nich—robiliśmy to po raz pierwszy i miało w cholerę odtworzeni na YouTube, czy gdzie oni to wstawili. Więc spotkaliśmy się znowu i nakręciliśmy jeszcze trzy. Nie wiedzieliśmy o tym ale to był właściwie pilot. Wtedy oni wyskoczyli, “Co wy na to, żeby zrobić taki show jako serię?” a my na to, “Jasne, przybijamy się na to.” Cała zabawa polega na tym, że nieważne po kim pojedziemy, bo niby jakie mosty mogą się od tego spalić. Nie mówimy w tym show z resztą niczego czego nie myśli większość ludzi. Niektórzy nie mogą nic mówić. My jesteśmy dla takich ludzi. Jeśli jest ktoś kto zrobił coś wielkiego i zajebistego nie mówimy o tym nic złego, rozumiesz, ale jeśli coś jest chujowe, mówimy „komu w ogóle podoba się to gówno?”. Wiesz, jakieś tandetne gówno, szczególnie jak spojrzysz w stronę Florida Georgia Line, jakieś country gówno, Nelly, coś takiego.

DX: Wasz pojazd po Lil Wayne’ie zrobił na mnie wrażenie pod wieloma względami. Po pierwsze, nikt go nie krytykuje. Po drugie potraktowaliście go bardzo protekcjonalnie. W obecnych czasach ludzie wzbraniają się przed krytyką kogokolwiek, jednak wy wyszliście i powiedzieliście swoje. Czemu?

Shaggy 2 Dope: Robimy to jako komicy. Jak możesz obrażać się na komika, który robi sobie z ciebie jaja? Jeśli chodzi o Lil Wayne to wiadomo, że nikt nie chce go urazić, bo każdy chce z nim pracować. Możesz wyobrazić sobie ICP i Lil Wayne’a robiących razem kawałek? To się nigdy nie stanie. Wszyscy twierdzą, że to chujowe, tandetne jak on się nosi, Obcisłe spodnie i inne gówno. Ale nikt się nie odezwie bo nikt nie chce spalić mostu pomiędzy nim a Waynem i Cash Money. Po prostu chce się powiedzieć, “Daj spokój człowieku. Wszyscy wiedzą, że twoja stylówa jest tandetna jak ja pierdolę.” Ale nikt tego nie mówi.

DX: Co sprawiło, że chciałeś to powiedzieć?

Shaggy 2 Dope: Bo jest tandetna jak ja pierdolę! Daj spokój. Spójrz jak idiotycznie wygląda. Jak możesz biegać w czymś takim? Jest tak, “Daj spokój. Jak to wygląda.” Ale to także jego zgryw. On chyba sobie świetnie zdaje sprawę z tej chujowości ale reaguje na to, “Mogę nosić co mi się, kurwa, podoba i ludzie to będą szanować.” To po prostu głupie.

DX: Jedziecie też po Rihannie, Katy Perry, Miley Cyrus. Aspekt komediowy jest moim zdaniem genialny. Ile z tego wymyślacie na poczekaniu?

Shaggy 2 Dope: Sto procent jest na spontanie człowieku. Nie oglądamy tego wcześniej. Siadamy z niczym. Puszczają to dwa razy pod rząd a my gadamy co nam ślina na język przyniesie. Taki jest przepis. Gdybyśmy pisali to wcześniej wyszłoby tandetnie. Takich dowcipów się nie planuje; to nie jest jak te bloki na VH1. Wszystko co tutaj robimy to spontan.

DX: Mówiłeś, że nigdy nie zrobicie kawałka z Lil Waynem.

Shaggy 2 Dope: Szanse na to są raczej małe. Jeśli Lil Wayne powie, “Hej. Nagrajmy kawałek” nie powiedziałbym, “spierdalaj.” Powiedziałbym, “zróbmy to.” Ale wszyscy wiemy, że tak się nie stanie.

 

Oryginał możecie przeczytać TUTAJ.

Polecamy

Zaloguj lub Załóż konto