Zaloguj

Publicystyka

Jesteś tutaj:Gorehound>Muzyka>Publicystyka>Wywiad z Warą

Wywiad z Warą

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Wrocławski raper o swojej nadchodzącej płycie!

 

RYCHU: Zaczniemy od pytania, na które odpowiedzi oczekują chyba niemal wszyscy, którzy Cię znają i słuchają Twojej muzyki. W tynm roku wydajesz płytę, czy ukaże się ona nakładem labelu Brain Dead Familia?

Wara: Rok temu Wojtek odezwał się do mnie przez Blasq'a - Ziomeczka, który był ze mną na wrocławskim projekcie White House Records. Słoń napisał do niego z pytaniem, czy ma kontakt do mnie, gdyż spodobało mu się jak nawijam.
Pewnego dnia Blasqu poinformował mnie, że będzie dzwonił do mnie Słoń w ważnej sprawie do przegadania. Na początku trochę sceptycznie podchodziłem do tego i myślałem, że gościu wali trolla, ale kiedy siedziałem sobie w robocie, nagle dostałem telefon - rzeczywiście był to Słoń, który zaprosił mnie na koncert, żeby zobaczyć jak radzę sobie na żywo. Zagrałem koncert, wszystko wyszło bardzo dobrze, publika skakała przez barierki. Nie było wtedy za dużo czasu na gadkę, bo trochę się napsztykałem, lecz Wojtek powiedział żeby się ustawić na luźno w Poznaniu. Wpadłem do niego i podczas rozmowy pytał o szczegóły takie jak, czy mam w planach jakiś materiał a jeśli mam to chętnie pomógłby mi w wypuszczeniu go.
Wyszło niemałe zamieszanie, gdyż wcześniej zacząłem robić EP z BarthazZ'em z Chorego Szpitalu, a Słoń chciał wydać jedynie moje solo. Później zmieniłem zdanie i chciałem wypuszczać jednak tą płytę z BarthazZ'em, jeszcze później jednak pomyślałem, że skoro mam taką okazję, która może się nie powtórzyć, to skupię się tylko i wyłącznie na swoim projekcie solowym.
Byłem bez siana, roboty nie mogłem znaleźć a potrzebowałem bitów na projekt. Z braku funduszy projekt z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc się opóźniał. Teksty były gotowe tylko te felerne bity...minął rok, coś tam ponagrywałem i z racji iż był z mojej strony zamuł, pomyślałem, że Słoń się wkurwił i tego nie wypuści, lecz jednak na moje szczęście nadal był zainteresowany.
W efekcie końcowym postanowiłem, że trzeba odmulić pałę i zacząć napierdalać te solo, zacząłem więc szukać bitów w sieci i nawet na kilka perełek natrafiłem. Niedawno nawiązałem kolaborację z pewnym producentem, mniej znanym ale wykonuje porządną pracę! Aktualnie mogę powiedzieć, że praktycznie pół płyty jest już za mną, nie które rzeczy trzeba jeszcze poprawić/dopieścić.
Bolo - właściciel studia, w którym zacząłem przygodę z rapem i zarazem mój przyjaciel od dzieciaka realizuje mi projekt i często ciężko się złapać z racji na ograniczenia czasowe. Każdy ma swoją pracę, swoje życie itp, przykładowo wstaję o 6:30 i wracam do domu o 19:00, a co za tym idzie - padam na pysk i jedyne o czym myślę to żeby iść spać. kiedy Bolo ma wolne albo znajdzie czas (a mamy go na prawdę nie wiele), to wtedy wbijam do studia i nagrywam wałki.

RYCHU: Rozumiem, każdy ma własne życie, sprawy, problemy a brak czasu to odwieczny problem.
Twoja płyta będzie nosić tytuł HORRORLAND, czego możemy się po niej spodziewać? W jakiej stylistyce będzie utrzymana?

Wara: Konwencja płyty będzie osadzona w typowo braggowym klimacie z elementami horrorcore'u na "myślę" błyskotliwych oraz szyderczych punchach. Bity będą różne - od samplowanych rzeczy, trapu po metal i dubstep, więc każdy coś znajdzie myślę dla siebie, ale nie w tym sęk, bo to mnie ma się podobać całość i ja się mam jarać materiałem, a jak tak się stanie to reszta sama pójdzie.

RYCHU: Skąd pomysł na tytuł?

Wara: Nazwa płyty wzięła się pewnie z zamiłowania do horrorów. Od zawsze jarałem się tym gatunkiem, pewnie dlatego, że za dzieciaka chodziłem obsrany, gdy na RTL leciał Koszmar z Ulicy Wiązów i pan Freddy zapadł mi w pamięć. Od tamtego czasu zajarałem się tym gatunkiem na zabój, lubię ogólnie tematykę horrorów, jest w tym coś ciekawego. A dopiska land, bo sam horror brzmiałby badziewnie haha, dlatego HORRORLAND

RYCHU: O konkretnym terminie wydania płyty chyba jeszcze nie możemy mówić, lecz masz już jakiś zamysł, kiedy miało by to nastąpić?

Wara: Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to myślę, że do końca marca zamknę cały materiał.

RYCHU: Możemy spodziewać się jakichś występów gościnnych?

Wara: Kogoś tam przewiduję zaprosić, ale wolę nie rzucać ksywkami dopóki nie będę miał oficjalnego potwierdzenia. Wiesz jak jest, nie ma co z mordy dupy robić, królu złoty. 

RYCHU: Co w takim razie z Twoim projektem, który zacząłeś tworzyć wraz z BarthazZ'em?

Wara: Ucichł, coś tam planujemy wypuścić z obrazkiem, ale na chwilę obecną odstąpiliśmy od pomysłu robienia płyty.

RYCHU: Skąd w ogóle pomysł na ten projekt?

Wara: Tak jakoś wyszło, nie pamiętam kto do kogo pierwszy napisał. Dostałem zaproszenie na płytę Chorego Szpitalu, nagraliśmy numer, puściliśmy w sieć i później jakoś tak samo poszło. Stwierdziliśmy, że spoko byłoby coś zrobić wspólnie i tak to wyglądało.

RYCHU: Nawiązując, słyszałeś pewnie, że Chory Szpital zakończył działalność?

Wara: Mam kontakt z Barthaz'zem bardzo dobry, więc gadamy o różnych rzeczach, zresztą poszło info z ich strony na fejsie bodajże, więc tak, wiedziałem o tym już w 1410 hehe. 

RYCHU: Jak ogólnie odnosisz się do naszej, polskiej sceny horrorcore'u? Słuchasz, śledzisz? Masz może jakichś swoich faworytów?

Wara: Szczerze, to mam ją w kutasie. Staram się robić swoje i pierdolić resztę. Ogólnie fakt, sprawdzam większość rzeczy co wychodzi, żeby mieć pojęcie mniej więcej co się dzieje na rodzimej rap scenie i szczerze mówiąc trochę trąca chujem. Jest ogrom no-skilli, którym powinno się uciąć języki i za chujowy rap skazać na dożywocie albo niech zapierdalają za karę w pojedynkę na galerze.
Jeśli chodzi o scenę horrorcore to jest paru ok, ale większość po prostu nie nadaje się do tego i chce mi się płakać jak słyszę co oni kurwa wypuszczają za gówno, zarówno jak i ze śmiechu jak i z rozpaczy. Gdybym wierzył w Boga to bym się za nich pomodlił.

RYCHU: Czy w swojej twórczości starasz się nagrywać w określonych nurtach bądź gatunkach, czy nie ograniczasz się?

RYCHU: Raczej staram się nie ograniczać, ale wiadomo robiąc braggę i jarając się cięższymi rzeczami nie wypierdolę nagle z numerem w którym głaszczę jednorożce. W chuj inspiracji czerpię z włoskiej rap sceny, może dlatego że mieszkałem trochę w makaronii. Jedno jest pewne, włosi (oczywiście nie wszyscy, bardziej mowa tu o Machete Crew, jak dla mnie czołóweczka światowa) zjadają tych kendricków i innych raperów zza oceanu jelitem grubym.
Wracając do pytania, robię taki rap jaki podpowiada mi serduszko. Chcąc, nie chcąc, nieświadomie na pewno, czerpię jakieś wzorce od innych artystów.

RYCHU: A propo inspiracji, są osoby dzięki którym zacząłeś tworzyć muzykę w taki, a nie inny sposób?

Wara: Inspirację czerpię zewsząd, np. stoję nad klozetem i nawet odbijające się krople moczu potrafią mnie zainspirować do napisania chorego wersu lub tracka. Z Polski szanuję kilku raperów, ale bez ksywek, jeśli chodzi o zagranicę to Kanada ma się bardzo dobrze pod kątem uzdolnionych MC's oraz Włochy, o których zawsze będę powtarzał, że rozkurwiają wszystko co możliwe pod kątem pomysłów na numery, flow, warsztat, wszystko! (Machete Crew, Salmo, Nitro, Madman, Ensi, Kill Mauri). Wielu jest dobrych graczy, ale jeszcze więcej chujowych. 
Nie twierdzę, że jestem chuj wie kim, bo póki co jestem nołnejmowym typem z Wrocka, ale przyjdzie taki dzień, że się łebki zdziwią, że jest ktoś taki co nie tylko flow ma git. :-)

RYCHU: Jak w ogóle zaczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Wara: Moja przygoda z muzyką tak naprawdę zaczęła się od dawien dawna, pamiętam jak miałem z 5 lat i ojciec jarał się 2-Pac'iem, Outkast, Fugees itp. Latał po pokoju jak nafukany ze snapbackiem w kratę na bok i rapował teksty Paca. Pewnie przez to zajarałem się tym gatunkiem muzyki, a nie innym. Lubię też posłuchać mocniejszych rzeczy (szarpidrutów) pewnie wpłynął na to czynnik, że często bywałem u babci, gdzie mieszkał też wuja Krzychu i słuchał metalu i napierdalał z zamkniętymi oczami na elektrycznej takie riffy, że aałłł. Miał swoją kapelę i przez to moje zamiłowanie nie tylko do rapu. Btw. jebać Iglesiasa i Madonnę, true story bro. 

RYCHU: Jak doszło do Twojego udziału w projekcie White House Records?

Wara: Siedziałem w domu kiedy napisał do mnie ziomek, który robi klipy White Douse z Dirt Video.
Przedstawił, że jest w planach wrocławski projekt, bo tam chłopaki z WHR sprawdzali jak przewijam i zaprosili mnie. I tak to wyszło. :-D

RYCHU: Jak widzisz siebie za 10 lat?

Wara: Rozpierdolę świat! A tak serio to nie mam pojęcia, różnie bywa w "świecie rapu" buahah. :lol: Wiadomo, chciało by się żyć z tego i wykładać jajca na robotę.

RYCHU: Kilka słów na koniec...

Wara: Wyplenić cebulę - tyle. I idiotów, którzy myślą że horrorcore to styl życia. A tak to stay true i rób swoje!

RYCHU: Dzięki!

Media

Polecamy

Zaloguj lub Załóż konto