Zaloguj

Recenzje

Jesteś tutaj:Gorehound>Muzyka>Recenzje>Twiztid - Get Twiztid, recenzja

Twiztid - Get Twiztid, recenzja

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Nadrabiamy zaległości w recenzji wyśmienitego EP.

Jak to jest, że Zapowiadamy szumnie nową płytkę od Twiztid, wrzucamy wywiady i ogólnie nakręcamy siebie i ludzi wokół, a po premierze robimy miesiąc ciszy w temacie? Za cholerę nie wiem, bo ten duet wydał genialną produkcję, która przez pierwsze tygodnie leciała w kółko na moim odtwarzaczu a na dzień dzisiejszy także przynajmniej jeden odsłuch dziennie zalicza.

Sama recenzja nie będzie raczej zbyt długa, podobnie jak EP. Zamyka się ono w niecałych 30 minutach. Są jednak wypchane po brzegi świetnym materiałem. Przygoda rozpoczyna się od What's on My Mind, które bardzo szybko się rozkręca z wolnej recytacji do bombardowania słowami w zwrotkach. Towarzyszy im "poszarpany" podkład budujący ciekawy klimat, który uzupełniają dodatkowe teksty w tle. Ponownie Twiztid wspinają się na szczyty umiejętności rapowych. Tempo utrzymane jest optymalnie, rozumiemy dokładnie całość. Madrox nawija zdecydowanie szybciej, a wchodzący po nim Monoxide stopuje delikatnie rozkręconą szybkość. To po to, aby płynnie przejść do Mind Goes Mad, w którym mieszają kilka stylów rapowania, którym wtóruje oparta o smyczki muzyka. Tym razem zaczyna Monoxide, solidną zwrotka, a po wkręcającym się refrenie ma miejsce znaczne przyspieszenie Madroxa. I to już niemal połowa płyty, rozpoczynają się pierwsze dźwięki Breakdown, mojej ulubionej piosenki z EPki. Rewelacyjny bit i świetne teksty przeplecione hipnotyzującym refrenem. Aż chce się słuchać i słuchać. Zanim się uwolniłem przy pierwszym odsłuchu, utwór powtórzył się z pięć razy.

Druga połowa, już nastawiona na imprezę wita utworem Drugs & Alcohol na którym towarzyszy duetowi Blaze i Dominic. Typowo bujający utwór o paleniu i piciu. Słucha się bardzo przyjemnie, zarówno na trzeźwo, jak i pod wpływem, a wtedy dźwięki bardzo ładnie pompują się w uszy, szczególnie śpiewany refren. Aż szkoda, że nigdy nie poleci w zatłoczonym klubie pełnym bujających się ludzi. Blaze i Mono zachwalają upalanie się, a Madrox przypomina o tym, że na alkoholu zabawa nie jest gorsza. Dominic uzupełniający miejscami rap jak wspomniałem idealnie buduje refren. kolejny track skazany na zapętlanie. Tym samym dochodzimy do ostatniego utworu, trwającego prawie 9 minut Wasted Pt.2, kontynuacji Wasted z albumu A New Nightmare. Tak, jak część pierwsza nie miała zbyt ciekawego podkładu a poziom gości był dość nierówny, tak tutaj trafiamy na wysoką półkę i wszyscy spisują się bardzo dobrze. Zaczynają Twiztid, których jakości zwrotek byłem pewien, a potem robi się ciekawiej, gdyż po nich ma okazję się wykazać Whitney Peyton, która była wielkim znakiem zapytania, a okazała się czarnym koniem utworu. Przyznaje, że jej wersy są moimi faworytami. Następnie swój udział zaznacza Da Mafia 6ix, kolejno Koopsta Knicca, Crunchy Black, Gangsta Boo, DJ Paul. Nie ma niespodzianek, jest solidnie, jak ktoś ich słucha, wie czego się po każdym z członków spodziewać. Koopsta charczącym głosem, Crunchy kiepsko na tle kolegów, Boo i Paul typowo agresywnie. Po nich Chris Webby, którego przyznaję słyszę pierwszy raz. Radzi sobie dobrze, pasuje do kawałka. choć pod koniec jakoś wypada z rytmu. Zamykają Kung Fu Vampire i R.A. Rugged Man, oboje rewelacyjni technicznie, Kung fu przechodzi sam siebie po raz kolejny. Nie kojarzę go z imprezowymi kawałkami a wpasował się perfekcyjnie. R.A. także nawija imponująco, ale odnoszę wrażenie, że bit idzie swoją droga a on swoją. Tak przy okazji, to trochę mi szkoda, że takie talenty jak dwóch ostatnich panów zaproszono na piosenkę o zalewaniu się w trupa. Chciałbym ich usłyszeć na kawałkach o poważniejszym wydźwięku na płytce moich ulubieńców z Detroit.

I w ten sposób doszliśmy do końca kolejnej produkcji Twiztid. Rewelacyjnej, o klasę lepszej od ich debiutu na swoim terenie. szkoda, że kończy się tak szybko. Przez to trzeba ją od razu puścić znowu. I znowu. I znowu.

Plusy: Minusy: Ocena:

-Jakość
-nie nudzi się nawet po 20 razie pod rząd

-na siłę, biedne wydanie
9/10

Polecamy

Zaloguj lub Załóż konto