Zaloguj

Recenzje

Jesteś tutaj:Gorehound>Muzyka>Recenzje>WilkoŁaki - "CzarNaKrew", Recenzja

WilkoŁaki - "CzarNaKrew", Recenzja

  • Napisał 
  • Dział: Recenzje
  • Czytany 1832 razy
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

DWÓCH TYPÓW NASTAWIONYCH W BOJOWYM SZYKU…

 

Stworzyć dwa albumy w ciągu roku to na pewno nie lada zadanie do zrealizowania, lecz mamy tutaj najlepszy przykład na to, że jest to wykonalne. Nowy projekt wychodzący z pod szyldu Brain Dead Familia, początkowo owiany tajemnicą, jak się jednak później okazało jest to dobrze nam znany chorzowski duet MC/Producent czyli Opał oraz DJ Phonic, wydający kolejny krążek pod nową nazwą dla swojej grupy – WilkoŁaki. CzarNaKrew to już ich czwarty album wydany wspólnie a drugi, który ukaże się nakładem labelu BDF.

Opał i DJ Phonic to doskonale uzupełniający się duet muzyczny a fundamentem ich wspólnej przyjaźni i współpracy jest KiczCore czyli cyniczna bragga na zwariowanych bitach. Słuchając ich albumu uśmiech nie schodzi z twarzy już począwszy od intra na ostatnim tracku kończąc. Jeśli chodzi o naszą, polską rap scenę podobnie mam jedynie ze Słoniem, który również lubi walnąć śmieszkowatym lub mega głupkowatym tekstem, dlatego też uważam, że Opał i Phonic świetnie pasują do labelu BDF, który w swoich szeregach posiada mega uzdolnionych mc's oraz producentów a zarazem bardzo zróżnicowanych.

Na poprzedniej płycie słychać było mieszanki przeróżnych stylistyk, Opał bardzo lubi eksperymentować, tak m.in powstał kiczcore, gdzie mieliśmy połączenie chamskiej i wulgarnej szydery w połączeniu z elementami cyrkowymi na podkładach tworzonych na żywych instrumentach przez Phonic'a. Tutaj dostaliśmy dawkę całkiem nowej muzyki z ich strony, informowani byliśmy, że WilkoŁaki będzie to horrorcore jeśli chodzi o lirykę i trap jeśli chodzi o bity, lecz jak dla mnie nie ma tutaj tego horrorcore'u a Opał poszedł jeszcze bardziej w stronę tej chamskiej i szyderczej nawijki. Na pewno nie jest to już ten sam Opał, którego znamy z jego pierwszych nagrywek i do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Jeśli chodzi o horrorcore w Polsce, zawsze wspominałem o tym, że chorzowski raper jest jednym z niewielu, który trzyma się stricte tej stylistyki, lecz z każdym następnym wydawnictwem odchodzi od tego i tworzy coś nowego. Oczywiście w żadnym wypadku nie twierdzę, że jest w tym coś złego, wręcz przeciwnie, każdy artysta powinien się rozwijać, iść cały czas do przodu i próbować nowych rzeczy a jeśli robi to z serducha i wychodzi mu to przyzwoicie, to możemy się tylko cieszyć.

Wydawnictwo zawiera dwanaście nowych utworów i jeden zremixowany track o tytule Shotgun, który jest luźną kolaboracją członków BDF czyli Aracha, Scalpela oraz Opała.
Phonic jak zwykle zrobił kawał dobrej roboty, podkłady ozdobione sporą dawką humoru, słychać elementy cyrkowe, lecz całość utrzymana w konwencji bardziej upiornej. Tak prawdę mówiąc to chyba nie słyszałem jeszcze jakiegoś bitu od niego, który wykonałby źle, czy który brzmiałby asłuchalnie, zawsze reprezentuje ten sam, wysoki poziom, trzeba mu przyznać. Druga sprawa to to, że stworzy bit dosłownie ze wszystkiego, nawet z dźwięku otwierania puszki z napojem. 
Liryka Opała nie do zarzucenia, duży zasób słów plus jak sam to nazywa jego "gra słowami", fajnie posklejane linijki, liczne panczlajny, hashtagi, follow-up'y, modulacja głosem, całość utrzymana tak jak wspominałem wyżej w bardzo chamskiej, szyderczej i wulgarnej formie, lecz słucha się tego z przyjemnością i uśmiechem na twarzy. Progres techniczny słychać z każdym nowym albumem, Opał bardzo mocno się stara, trzeba mu to przyznać.
Tym razem nie ma żadnego występu gościnnego (nie liczmy tracku Shotgun), być może tak miało być, być może ktoś jednak miał się pojawić, lecz z jakichś względów nie dał rady, nie ma co gdybać, osobiście nie ubolewam nad tym, w końcu im mniej gościnnych zwrotek, tym więcej możemy posłuchać Opała. 

Krótkie słowo podsumowania, nie słyszmy już stricte horrorcore'owych tekstów, mamy za to dużo, dużo kiczcore'u na świetnych podkładach Phonica. Dostaliśmy kolejną dawkę nowej muzyki od chorzowskiego duetu, który nie zwalnia tempa i prężnie idzie do przodu pod banderą Brain Dead Familia. Album oceniam na 4+ w skali 1-6.

Media

Polecamy

Zaloguj lub Załóż konto